Grupa terapeutyczna

Dzisiaj nie miałam, w ogóle ochoty iść na terapię. Na pierwszych zajęciach, nie brałam udziału w ćwiczeniach. Siedziałam obok i obserwowałam pozostałych członków grupy, uczestniczących w „zabawie”.  Natomiast drugie zajęcia terapeutyczne, wydawały mi się typowymi zadaniami lekcyjnymi, dla klasy Szkoły Podstawowej. Nie jestem zadowolona z dzisiejszego przebiegu terapii oraz całego dnia. Rano doznałam mnóstwo różnorodnych emocji, które zmieniały się, jak kalejdoskop. Jadąc na terapię, czułam się wykończona i zmęczona. Nie miałam żadnej motywacji, by być obecną w grupie terapeutycznej, a tym bardziej brać udział w ćwiczeniach.

Grupa terapeutyczna się zmienia. Swoją terapię kończę za 4 tygodnie, ale przede mną odejdą osoby, które obdarzyłam szczególną sympatią i tragicznie boję się, pożegnania ich w podsumowaniu. Dwanaście tygodni robi swoje. Człowiek z początku patrzył niepewnie, nieufnie na grupę. Nie chciał się otworzyć, wyznać swoich uczuć, przemyśleń, win i chęci, a gdy w końcu następuje przełom, członkowie zaczynają odchodzić a ich miejsce zastępują nowi. Zostały cztery osoby, które odejdą przede mną, a cztery kolejne będą mnie żegnać – to moja grupa. Nie potrafię otworzyć się. Nie czuję się swobodnie. Mam wrażenie, że tracę coś, na czym bardzo mi zależało. Człowiek coś zyska, ma, a następnie musi to oddać. To uczucie jest jak, zabieranie zabawki małemu dziecku. Pojawił się paniczny lęk i wszelkie pretensje do całego świata o zabieranie mi czegoś, co jest dla mnie ważne i to po raz kolejny. Mam wrażenie, że nie mogę mieć czegoś na stałe przy sobie. Nie mogę mieć doskonałej grupy znajomych, wspierających osób, do których będę zawsze mogła przyjść, wyżalić się i poradzić. Oni są jedynymi, którzy mnie rozumieją i wysłuchają. Oni nie osądzają, są neutralni.

animal-bampw-bird-birds-black-and-white-Favim.com-319466

Dzisiaj na terapii chciałam wyjść, uciec a nawet już, nigdy nie wrócić. To co było dla mnie najpiękniejsze, powoli się kruszy z każdym dniem. Czuję się  bezradna. Czuję ponownie pustkę. Czuję się samotna. Czasu nie da się cofnąć i nie zawsze możemy mieć to, co byśmy chcieli. Trzeba dorosnąć i zrozumieć, że wszystko ma swój początek i koniec. Dobija mnie fakt, że już takiej samej grupy nie będę mieć o ile w ogóle, zaproszą mnie na drugi cykl terapii w ich oddziale.

tumblr_oa0arxoNFE1vyhka0o1_500

I to właśnie jest jeden z mnóstwa problemów, przytłaczających moją egzystencję. To jeden z kilku elementów borderline. Panika przed utratą. PANIKA. I niech nikt mi nie próbuje wcisnąć słów, iż czasem bywa tak, że następuje kolejny rozdział, ponieważ owszem następuje, ale jeśli ktoś cierpi na moje zaburzenie, trudno te stwierdzenie wnieść do życia, gdy co chwilę, coś się traci.

tumblr_ng2r2gptoE1s14sdxo1_500

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater, Terapia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Grupa terapeutyczna

  1. ~szamanka pisze:

    Widzę,że bardzo przywiązujesz się do ludzi…A każda strata boli i każdy tą stratę mierzy po swojemu…I każdy z nas wie,że wszystko ma swój początek i koniec ale czy to oznacza,że mamy się z tym godzić z uśmiechem na ustach?Wiadomo,że tak byłoby łatwiej ale życie nie jest łatwe…
    Dziś pierwszego września.Zaraz idę córkę zaprowadzić do przedszkola,a ja już nie mogę oddychać,bo krtań ściśnięta do garnic możliwośći…Twoja panika,mój lęk…Jak żyć i cieszyć się tym życiem?I tak jest lepiej odkąd chodzę na terapię ale teraz mam 2 tygodnie przerwy,bo mój terapeuta ma urlop.I po prostu świruję!A co do Twojej terapii – na czym polega,piszesz o jakiś cyklach.Nie myślałaś o indywidualnej terapii?Trochę jestem zdziwiona,że tylko 3 miesiące to trwa,bo mój terapeuta na dzień dobry mnie zapytał co robię w ciągu najbliższych dwóch lat… ;)
    Dobrego i spokojnego dnia Maro :)

  2. Mara pisze:

    Również nie wyobrażam sobie, zaprowadzenia do przedszkola mojej córki. Nie chcę jej oddać, ale trzeba ją edukować i musi sama nabrać indywidualności. Mam na to jeszcze rok. Co do terapii. Terapia grupowa… Pierwszy jej cykl, trwa 12 tygodni. Po pierwszym cyklu, psychoterapeuci informują Cię, co dalej powinnaś zrobić. Zazwyczaj dają wybór, terapia grupowa lub indywidualna w zależności od tego, jak oni Ciebie postrzegają podczas terapii. Mnie dano wybór indywidualne lub grupowo. Nie chciałam grupowo, ale psychoterapeutka namówiła mnie i nie żałuję. Psychiatra powiedział mi, że czeka mnie parę lat leczenia mojego zaburzenia, by jakoś mnie „naprostowac”. Borderline nie da się wyleczyć ponieważ naszej osobowosci nie da sie zmienic, ale mozna jej pomóc w funkcjonowaniu. I tak oto pod koniec września dowiem się co dalej? Czy zaproponuja ponownie dalsza terapię grupową czy indywidualna

    • ~szamanka pisze:

      A zdecydowałaś się na leczenie farmakologiczne,bo w międzyczasie miałaś wizytę u lekarza?I dobrze,że zapytałam bo myślałam że zostaniesz pozostawiona sama sobie…
      Co do edukacji dzieci,masz rację – trzeba edukować ale najpierw to kadra powinna się douczyć…Ja miałam takie przeboje w przedszkolu,a córka poszła jako czterolatek,że na ten rok się nastwaiłam bardzo bojowo.Zauważyłam zmiany w zachowaniu córki,które mnie bardzo zaniepokoiły ale od pani wychowawczyni usłyszałam,że jestem nadopiekuńczą matką!Diagnoza – Zespół Aspergera…Także poniekąd moje lęki mają swoje uzasadnienie ale czasami nie daję już rady.Za dużo tego,a jak przyjdzie gorszy dzień mój czy córki,to mam ochotę wyskoczyć przez balkon…

      • Mara pisze:

        Nie podjęłam leczenia farmakologicznego. Na konsultacje u psychiatry, zbyt późno mnie skierowano, „umknęło nam”. Także, na tej wizycie, byłam w połowie terapii, wobec tego, psychiatra powiedział mi, że nie przepisze mi leków. Może to i dobrze? Chcę się dobrze czuć bez leków, nie chcę by, stanowiły one „tabletkę szczęścia”.
        Współczuję Ci z powodu Zespołu Aspergera u Twojej córki. Ja sama mam ogromne obawy, czy z moim dzieckiem będzie wszystko w porządku. Codziennie są kłótnie, płacze i nerwy… Mam już tego dość. Psychicznie się wyczerpuję.
        Obyście Wy w miarę możliwości, dobrze sobie radziły!
        Pozdrawiam serdecznie,
        Mara

        • ~szamanka pisze:

          Tak byłoby najcudowniej – czuć się dobrze bez leków.Ja póki co też obywam się bez nich,ale bywają takie dni kiedy myślę – nie,dłużej nie dam rady…idę po prochy…Ale później kryzys mija i jakoś leci.Ale ja nie chcę jakoś…Chcę odzyskać siebie sprzed paru lat…Wiem że się uda ale na to potrzeba czasu,a ja niecierpliwa jestem…
          A Twoje zaburzenie jest dziedziczne?Można wcześniej zauważyć,że „coś” jest nie tak?Ja na szczęście szybko się zorientowałam,że coś jest nie halo z córką i zrobiłam wszystko co mogłam żeby jak najszybciej ją zdiagnozować.Łatwo nie było,zwłaszcza że rodzina i nauczycielka rzucali mi kłody pod nogi.Ale po raz pierwszy byłam sama z siebie dumna,że nie ustąpiłam,że zaufałam właśnie sobie.I się nie myliłam…Szczerze to poczułam ulgę,bo można powiedzieć że jesteśmy jakieś 4 lata do przodu,bo Aspergera się diagnozuje w wieku ok.8 lat.A tak podejmując odpowiednie kroki,można wiele zdziałać.
          A miałam się pytać – czy autoterapia w postaci pisania bloga pomaga Ci?

          • Mara pisze:

            Z tego co czytałam w literaturze, borderline nie jest dziedziczne. Nie znaleziono genu. Może są możliwe jakieś skłonności? Jak np w przypadku alkoholizmu. Tak samo, nie jest dziedziczny, ale mogą wystąpić skłonności do alkoholizmu. Trudno mi jest odpowiedzieć na to pytanie. Może czytając dalsze książki, znajdę jakąś odpowiedź. Może uda mi się zajrzeć do nowszych badań.
            Nie wiem czy prowadzenie bloga pomaga mi, ponieważ zaczęłam go prowadzić wraz z początkiem terapii grupowej. Psycholodzy sugerują, aby pisać pamiętnik w celu pozbycia się przykrych wspomnień i dręczących myśli. Podobno czasem to pomaga. Nie wiem czy mnie pomaga blog, czy tylko terapia, ale sądzę, że autoterapia ma w sobie jakieś pomocnicze podłoże :)
            Dzielna kobieta z Ciebie. Instynkt macierzyński jest pomocny i niezawodny :)

          • ~szamanka pisze:

            Wierzę,ża tak ma każda mama ;) A że u mnie konformizm leży,to zrobiłam wszystko po swojemu.I to była słuszna decyzja.
            Kurcze i pomyśleć,że ja byłam tak bardzo sceptycznie nastawiona do terapii…Uda nam się :)
            Pamiętnik – słowo klucz ;)

  3. ~Morfeusz pisze:

    Dobre rady to czasami tylko dobre rady. Bo przecież tysiąc osób może Ci powiedzieć, na szczycie której z tysiąca gór znajdziesz szczęście, ale sama musisz tam wejść. Lepiej jednak wspinając się wiedzieć, że idzie się w dobrym kierunku, i że u stóp Twojego ośmiotysięcznika ktoś Ci kibicuje. Co do terapii… Ja miałem odwrotnie – dopiero kiedy zżwywałem się z ludźmi w grupie miałem problem z otwarciem się, bo mając już zyskaną ich sympatię obawiałem się, że zmienią zdanie o mnie, że stracę ich sympatię. Z ludźmi, z którymi czujesz bliskość, możesz przenieść relacje na wyższy poziom. Kto wie, może zyskasz na tym więcej niż na terapii? W każdym razie myslę, że byłoby to dobre jej uzupełnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>