Sen

- Podajcie mi swoje nazwiska! – powiedział ksiądz

Śmialiśmy się we dwójkę, nasza koleżanka stała obok a ksiądz dalej ciągnął:

- Podajcie mi swoje nazwiska!

Zgodnie z jego życzeniem, podaliśmy.

- Wasze zachowanie, będzie dobrym motywem do dzisiejszego kazania – dodał ksiądz i odszedł.

Byliśmy na cmentarzu Bohaterze. Dzień był przepiękny i pogodny a jasnozielona trawa otaczała pojedyńcze białe nagrobki. Śmialiśmy się, nie wiedząc nawet z czego. Cmentarz nie jest miejscem do wykazywania, aż takiej radości. Tam powinny panować cisza i spokój – szacunek dla zmarłych.

Zebraliśmy się i przeszliśmy do miejsca, w którym były stare, masywne kamienice. Słońce ledwie do nas przenikało przez zabudowy. Przeszliśmy po starej kamiennej drodze, przez żelazną bramę, wchodząc do zimnego holu gdzie czekali na nas, nasi znajomi. Opowiedzieliśmy im o sytuacji na cmentarzu, nadal się śmiejąc.

Nagle nastała ciemność. Znaleźliśmy się w innym miejscu. Zobaczyłam grupę osób. Nigdy ich nie widziałam, poza moją przyjaciółką i jej narzeczonym. Jednak czułam, że wszystkich znam bardzo długo. Ty ich nie znałeś Bohaterze. Byłeś dla nich kimś nowym, kimś kto dopiero co „wchodzi” do grupy, a grupa musi Cię zaakceptować. Mężczyźni zaczęli śpiewać i tańczyć w kole. Chciałam Cię do nich wepchnąć Bohaterze, mówiłam do nich a oni mnie nie słyszeli. Zauważyłam Opiekuna. On nie był zaproszony na ten „zjazd”, ale pojawił się, by zobaczyć, co się dzieje? Chciał kontrolować sytuację. Był ubrany w szary garnitur i palił papierosa.

Spojrzałam w lewo. Zobaczyłam mężczyznę ubranego w czarne ubrania. Miał na sobie kaptur. Stał na kamieniach. Podeszłam do niego parę kroków. Coś do niego powiedziałam a on schylił się, podniósł kamień i rzucił w moją stronę.

- Co Ty robisz?! – krzyknęłam – zwariowałeś?

Po czym znów zakapturzona postać schyliła się, podniosła kamień i rzuciła w moją stronę. Jeden, drugi, trzeci… Nie wytrzymałam. Sama się schyliłam, podniosłam kamień i rzuciłam prosto na mężczyznę. Myślałam, że po moim rzucie, on przestanie. Jednak tego nie zrobił. Zaczął iść w moim kierunku, rzucają raz po raz kamieniami w moją osobę. Zawołałam kolegę. Przybiegł. Powiedział zakapturzonemu mężczyźnie, aby przestał. Nie podziałało. Cofnęliśmy się. Później przebiegłam przez tłum ludzi i weszłam do pomieszczenia, które przypominało starą świetlicę. Była pięknym miejscem. Podłogi były wykonane z dębowego drewna, które zdobiło także połowę ścian. Drugą połowę ścian, aż do sufitu zdobiły zielone tapety. Zauważyłam również wielkie łatwy i antyczne świeczniki, z których tliło się żółte światło. Podeszłam do stanowiska, które przypominało recepcję. Za biurkiem stała kobieta.

- Możliwe, że dzisiaj będzie impreza – odezwała się do mnie kobieta – Jeśli Ewa ją potwierdzi. Tymczasem zapraszam dalej.

Spojrzała na mnie nieco surowo i wskazała na drzwi znajdujące się tuż za nią. Podeszłam do ich. Wokół tych drzwi wisiały portrety. Twarze były zamazane. Otworzyłam drzwi, weszłam do środka. Zrobiłam jeden krok i zobaczyłam leżącą koleżankę, która obserwuje jakieś zjawisko. Tej koleżanki tak naprawdę nie znałam, ale czułam co innego. Nie odezwała się do mnie. Po prostu leżała i bacznie coś obserwowała. Spojrzałam… Przed nami znajdowała się duża wanna, wypełniona wodą. Wannę otaczały ściany, na których widniały różowe kafle. Dużą uwagę przykuła czerwona kurtyna z przodu „widowiska”. Widowisko… W środku wanny znajdowali się mężczyzna i kobieta.

- Jeśli chcesz zaimponować, musisz to zrobić tak… – powiedziała kobieta leżąca w wannie.

Położyłam się obok swojej koleżanki i obserwowałam parę znajdującą się w wannie. Kobieta zaczęła namiętnie całować i dotykać mężczyznę. Widok przypominał mi scenę z filmu erotycznego. I wszystko było by w porządku, gdyby nie fakt, że ta kobieta była tak naprawdę duchem. Jednak nie przypominała ona swoim wyglądem ducha z horrorów. Była piękną kobietą o wspaniałych kształtach. Miała długie, lekko kręcone kasztanowe włosy. Jej pełne policzki, zdobiły rumieńce. Ubiorem przypominała greczynkę.

Całe to widowisko przerwały głosy. Grupa znajomych zbliżała się do nas. Kobieta „Greczynka” przestała namiętnie całować mężczyznę i spojrzała na mnie pytająco.

-Przepraszam – rzekłam do niej – Musiałam im powiedzieć, zanim by tu weszli.
„Greczynka” kiwnęła głową i znikła. Trudno mi stwierdzić, co miało oznaczać to moje zdanie. Sama przecież nic grupie nie powiedziałam, a jeśli to co takiego?

Drzwi się otworzyły. Weszła grupa znajomych z moją przyjaciółką Ewą na czele.

- Będzie impreza! – krzyknęła Ewa

Razem z koleżanką podniosłyśmy się. Weszłyśmy do kolejnego pomieszczenia. Na środku sali stał duży stół wypełniony jedzeniem i trunkiem aż po brzegi. Wokół stołu stały krzesła, które były już zajęte przez gości. Po drugiej stronie, zauważyłam następne pomieszczenie z którego słychać było muzykę. To sala do tańczenia. Stał w niej Bohater.

- Chodź do mnie – odezwała się kobieta, wyglądająca jak czarownica – Chcę Ci coś powiedzieć.

Podeszłam do niej.

- Tylko głośno i powoli, bo ja głucha jestem – powiedziałam do niej, znacznie głośniej, by mogła mnie usłyszeć przez grającą muzykę.

Schyliłam się do niej.

- Widzisz te zegary? – zapytała

Wyprostowałam się i spojrzałam na ścianę. Zauważyłam parę czarnych ściennych zegarów, które miały podwójne wskazówki. Moją uwagę przykuł środkowy zegar, który wskazywał godziny, dwunastą oraz szóstą.

- Jeśli wybierzesz jego – odezwała się czarownica – któreś z Was spotka śmierć.

Spojrzałam przed siebie, wprost na Bohatera. Stał samotnie.

Obudziłam się.

Dzisiaj zdecydowaliśmy się zakończyć gorące relacje. Bohater już zawsze zostanie tylko Bohaterem. A ja będę już tylko smutnym ptakiem, zamkniętym w złotej klatce Opiekuna.

CYISQ6hUAAEsh6g

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Sen

  1. ~szamanka pisze:

    Raczej koszmar…
    Pozdrawiam cieplutko ;*

    • Mara pisze:

      To był ogromny koszmar. Po dwóch dniach przyśniło mi się, że byłam z Bohaterem. Niestety śnili mi się umarli oraz wieniec kwiatów pogrzebowych. Oczywiście, ja nie wierzę w takie zabobony, ale jest to bardzo przykre ponieważ to mnie trzyma. I ani nie mogę ruszyć się w lewo i w prawo. Jakoś wywarło to na mojej psychice.
      Pozdrawiam Cię serdecznie Szamanko, mam nadzieję, że u Ciebie jest wszystko dobrze?
      Mara

      • ~szamanka pisze:

        Ojjj nie jest dobrze.Problemy gonią problemy,od dwóch tygodni rozstajemy się z moim Bohaterem i ogólnie i bardzo delikatnie mówiąc mam już dość wszystkiego…Potrzebuję spokoju.Świętego spokoju…
        Wiesz…sny są odzwierciedleniem naszych przeżyć,tego czego pragniemy,co przeżywamy oraz tego czego nie chcemy…Tobie też życzę spokoju;*
        Pozdrawiam cieplutko i przytulam :)

  2. „Zamkniętym w jego klatce”… Kochasz Opiekuna jeszcze?

    • Mara pisze:

      Ja już sama nie wiem czym jest uczucie miłości, czym jest przyzwyczajenie. Jednak Bohater sprawia, że marzę o nim. Ja go pragnę a zarazem uciekam. Nie mogę uwierzyć w jego miłość, jego zapewnienia. I to jest paranoja. Nie wiem jak mam odróżniać to, co jest rzeczywiste a co nie? Czuję się zagubiona. Żyję w swoim świecie, zamknięta. Zamknięta w szklanej kuli, która albo się roztrzaska albo będę stała bezpiecznie na podium… Tylko czas zna na to wszystko odpowiedź
      Pozdrawiam Cię Bluesowa,
      Mara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>