Ze skrajności w skrajność

Ze skrajności w skrajność. Chwiejność, chwiejność, chwiejność… Historia zatacza krąg. A jeszcze nie dawno było tak pięknie, cudownie i miło. Miłość! Kwitła miłość. Róża ponownie rozwinęła swoje cudowne czerwone płatki, a wraz z jej dojrzałością, pojawiły się kolce.

I skaleczyłam się o cierń owego kwiatu, skaleczyłam… A teraz stąpam po linie nad przepaścią i jeśli wielka niepewność mnie ogarnie, przystanę.

I rzucę się w prawo lub w lewo – nie będąc przy tym, moim wyborem, upadnę.

I dałam sobie czas, na rozkwit kolejnych kwiatów, jeśli owe się pojawią. Wyznawałam miłość, płakałam tęsknotą, rozwiałam wszystko by mieć do Ciebie wolną drogę. Sam mi ją utworzyłeś.

A teraz stąpam po linie nad przepaścią i kwiat róży ściskam mocno w ręku. Znając ten ból, czuję, jak kolejny raz mnie ranisz. Kiedy wydasz mi świadectwo Twojej miłości? Abym mogła uwierzyć i czuć się pewną, ponieważ strach włada wielkim mieczem, a ja przystąpiłam do boju.

Lecz w sercu czekam, czekam na nicość. Czekam na koniec, bo tam zapewne będzie płacz, rozpacz i rozczarowanie. A blizny, które są tak świeże, otoczą się krwią.

Skoro przybyłeś pełen tęsknoty, miłości i strachu o utratę, uwolnij mnie, uratuj mnie – abym z tej liny zstąpiła i upadła albo w lewo, albo w prawo – nie będąc przy tym moim wyborem, upadnę po to, by się w końcu podnieść i być przy Tobie szczęśliwą.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Huśtawka emocji i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Ze skrajności w skrajność

  1. ~szamanka pisze:

    Tak pięknie potrafisz „ubrać” emocje w słowa i do tego podkreślić swój nastrój cudowną muzyką…

    • Mara pisze:

      Staram się wyrazić wszystko co czuję, słuchając muzyki. Jest niezwykle pomocna w ujęciu uczuć :)
      Jak się masz Szamanko? :)

      • ~szamanka pisze:

        Ch#jo#o…Przepraszam że tak wprost ale to najlepsze określenie.Po zeszłotygodniowej terapii zbierałam się cztery dni i miałam ochotę zrezygnować.To terapia psychodynamiczna więc bywa naprawdę ciężko.Ale dzisiaj byłam.Czasami mam wrażenie,że żyję obok siebie…

        • Mara pisze:

          Uuuu, też byłam na terapii psychodynamicznej. Mnie tak rozkruszyli na kawałki. Czuję się, jak potłuczone szkło. U mnie tak samo, jak u Ciebie – kiepsko. Żyć mi się nie chce, ostatnio myślałam, czy się nie pociąć, by ból psychiczny przenieść na fizyczny. Głupota wiem, ale już nie wiem co mam robić. Mam nadzieję, że będzie nam lżej. Trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam cieplutko Szamanko :)

  2. Mercedes pisze:

    ciężko jest tak żyć gdy człowiek miota się ze skrajności w skrajność ….

    • Mara pisze:

      Ooo tak, niestety. I choć czasem stoję u szczytu góry, zawsze z niej spadam. Mnie już chyba nic nie pomoże, chyba że zamknięcie na amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>