Pogrzebałeś mnie żywcem

Wszystko, dosłownie wszystko co w nas było – przepadło! Jakże ja mogłam być taka głupia? Jakże ja mogłam być taka ślepa? Dlaczego nie odwróciłam się, gdy ponownie przybyłeś? Dlaczego nie odeszłam? Tak bardzo żałuję, że nie postąpiłam inaczej! Terapia pomogła mi żyć z myślą, że nigdy nie będziesz mój Bohaterze. A po jej cyklu? Po jej cyklu przybyłeś znowu, mówiąc jak bardzo za mną tęskniłeś, jak bardzo o mnie myślałeś, jak bardzo Ci mnie brakowało, jak bardzo chciałeś abym wróciła a później…później powiedziałeś mi, że mnie kochasz… To chyba najgorsze co mogło mnie spotkać. ,,Przecież nie da się w kimś szybko odkochać” owszem nie da się, ale z Twojej strony nastąpiło to na własne życzenie. Pogrzeb mnie żywcem, zostaw samą. Co się stało z Twoimi zalotami do mnie? Wyparowały? – zapytałam. 

Nie ma. Znikły – odparłeś…

hqdefault

I znowu Ci to powiem, nie martw się. Nie da się kogoś dwa razy zabić. Przyzwyczaiłam się za pierwszym razem. Koniec tej nieszczęsnej miłości, o ile można ją w ogóle nazwać miłością. Mówiłeś, że jestem zmienna. Jednak ja w stosunku do Ciebie, wiem czego chcę. Kto tutaj jest zmienny? Kto mówi o miłości? Kto od niej odchodzi? Sam wszystko niszczysz a ja jestem Twoją marionetką! Nie będzie Cię więcej w moim życiu, przepadnij!

I taka jest miłość pełna łez, cierpienia, rozczarowania. Nie pierwszy raz staram się od Ciebie odejść, ale teraz zrobię to na pewno. Na pewno nigdy do Ciebie nie wrócę, wolę się szarpać z moimi myślami i emocjami. Wiem, że wkrótce doznam całkowitego uzdrowienia. Zapomnę o Tobie jak o zwykłym dniu, wymażę wszystkie wspomnienia o Tobie, spalę Twoją twarz w mojej wyobraźni, wygnam Cię z mojej fantazji. Nie będziesz w moim życiu nikim ważnym, staniesz się nieznaną mi osobą. Za bardzo, za bardzo mnie zraniłeś po raz kolejny! I pragnę Ci to wykrzyczeć w twarz, ale szkoda mi na to łez. Szkoda mi bólu w sercu, bo i tak wiem, że nie zrobi to na Tobie wrażenia. Jesteś zimny, zimny jak lód. Jesteś kimś, kogo wkrótce z miłości znienawidzę.

Wylewam sztorm słów, ostrych jak ostrze. Jednak wiem, że muszę z siebie wszystko wylać, wyrzucić, i to mi pomoże zapomnieć. To mi pomoże przetrwać, to mi pomoże przeżyć.

Tym razem muszę Cię obarczyć winą. Ja żyłam nadzieją na nasze wspólne jutro, na naszą piękną przyszłość. Dzisiaj mnie zabiłeś. Dzisiaj zmienił się nasz los, dzisiaj wszystko się zmienia ja i Ty. Dzisiaj wiem, że nie zwariowałam bo wiem, że byłam wobec Ciebie cały czas fair. Mam nadzieję, że wkrótce natkniesz się na tego bloga i przeczytasz całą tą cholerną historię. A jeśli do czasu naszego ostatniego spotkania tego nie zrobisz, wręczę Ci osobiście list z pożegnaniem i tym adresem.

Wszystkie nasze róże zwiędły Bohaterze, zabrakło im wody…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pogrzebałeś mnie żywcem

  1. ~Anonimowy pisze:

    Przykro mi… Ale głowa do góry! Trafisz jeszcze na takiego, który Cię doceni!

    Trzymaj się – pozdro,
    Anonimowy ;) .

  2. ~szamanka pisze:

    Po co on wrócił?Zresztą,to głupie pytanie i już nieważna jest odpowiedź.Teraz musisz zadbać o siebie i musisz się uporać ze stratą.I wiem,że sobie poradzisz.Ale pamiętaj – czas ;)
    Czytając wpis,ciekawa byłam jaki tym razem dodatek muzyczny będzie.I nie zawiodłam się:)
    Maro…trzymam kciuki i przytulam wirtualnie;*

  3. ~R1K0 pisze:

    Życie jest pełne niespodzianek wiem coś o tym i głowa do góry zapraszam również do siebie Pozdrawiam „R1K0″

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>