Nie ma jej, nie ma nas…

Kolejne dni mijają, nie pozwalając mi na zapomnienie. Ciągle Cię spotykam i cieszę się na każdy Twój widok. Trudno będzie się od Ciebie wyrwać, tym bardziej, gdy widzimy się dość często ze względu na naukę. Lecz wiem, że zostało jeszcze pół roku cieszenia się Twoją obecnością. Czuję to głęboko w sobie, że gdy skończymy z nauką, kontakt się zerwie. Tutaj nie chodzi o przyjaźń. Nie potrafię przyjaźnić się z Tobą, po tym co było między nami. Nie mogę znieść Twojego pisania z innymi kobietami, szczególnie z tą jedną. Nie wyobrażam sobie nowiny o tym, że masz kogoś. To by mnie zabiło. Dlatego przepraszam Cię, że chcę odejść. Tak będzie dla mnie lepiej. Ty i tak nie liczysz się z tymi uczuciami. Mam wrażenie, że bawisz się nimi. Bawisz się mną. Ostatnio mieliśmy mały ,,dołek”. Jednak jesteś jak muzyk, a ja Twoim instrumentem. Czekam tylko na ten moment, kiedy mnie rozwalisz? Zazdroszczę Ci, że wszystko przychodzi Ci tak łatwo. Czasem zastanawiam się czy masz sumienie? Czy jesteś wrażliwy na ludzką krzywdę? Nie mogę tego pojąć, jak możesz mnie zapewniać o miłości, rozmawiać o planach na przyszłość a zaraz po tym wszystko to pogrzebać? Gubię się w tym wszystkim. Kolejny dzień jest dla mnie walką, której celem jest odejście od Ciebie. Opublikowałam już wiele wpisów na temat rzekomego odejścia od Ciebie, jednak mnie odejść od Ciebie nie jest tak łatwo. Szarpię się sama ze sobą. Na przemian żyję nadzieją na miłość i wolność. Dzisiaj spędziliśmy miło dzień, ale ja wiem, że się sypię. Patrzysz mi prosto w oczy, odpowiadasz, ale ja widzę jak wspaniale kłamiesz i nie mam sił, by Ci o tym powiedzieć ponieważ czuję się bezsilna. Z utęsknieniem czekam na lato, ale to mnie również przeraża. Na samą myśl nachodzą mnie łzy. Nie wiem czy staram się przygotować na to co będzie, czy to skutek rozpaczy, jaka powstała?

Czuję się bardzo samotna, osamotniona. Czuję, że jestem sama. Nie mam nikogo, nikogo dla kogo mogłabym rozkwitnąć. Chciałabym być piękną różą dla kogoś, kto byłby w stanie mnie dostrzec, zauważyć, pokochać. Chciałabym być otoczona opieką, uczuciem. Najgorsze jest to, że ciągle czuję się przegrana. Czuję, że nic dla mnie w przyszłości nie ma. Jestem tak cholernie nieszczęśliwa, że myślę o samobójstwie. Mam ochotę się pociąć, byle by ktoś wreszcie zwrócił na mnie uwagę. Nie chodzi mi nawet o miłość, ale o znajomość a nawet o przyjaźń. Myślę o tych cholernych tabletkach, które są na wyciągnięcie ręki. Chciałabym, żeby ktoś mnie uratował z tej mojej twierdzy. Nikt mnie nie dostrzega. Smutne jest to, że człowiek chce tyle od siebie dać, a nic w zamian nie dostaje. Jest to naprawdę przykre. Ciężkie jest brzemię nosić codziennie „dobrą” maskę, zasłaniając to, co jest prawdziwe. Boli mnie to, że niejednokrotnie wysyłałam sygnały, by ktoś zapytał, jaki jest mój problem. Samej jest mi ciężko powiedzieć wprost, co mi doskwiera. Nawet Ty Bohaterze wszystko bagatelizujesz. Ciekawe co byś zrobił, gdybyś dowiedział się o mojej śmierci? Wystarczyłaby mi jedna, tylko jedna cholerna rozmowa z Tobą, a być może by mi ulżyło? Bagatelizujesz i mam wrażenie, że uciekasz przede mną. Jesteś ostatnią osobą przed którą mogłabym się otworzyć, ale Ty nie chcesz mi pomóc. To nie jest Twój obowiązek, jednak chciałabym, żebyś mi pomógł. Chciałabym, żebyś wreszcie zrozumiał jak bardzo Cię kocham i potrzebuję. Jednak do miłości nie można zmuszać. Wszystko było by jasne, gdybyś po letniej rozłące nie powiedział mi, jak bardzo za mną tęskniłeś, myślałeś, chciałeś żebym wróciła. Czy Twoje słowo „kocham” było wypełnione pustką czy miłością? Mam cholerne paranoje i pretensje, szklana kula ponownie się zamyka po to, by móc ją stłuc. Szkoda tylko, że ja jej nie mogę stłuc. Ona czeka na Twój ruch Bohaterze, czeka na przyszłość. Nasz czas się kończy a my o sobie wkrótce zapomnimy. Jakże jest mi ciężko i przykro. Myślałam, że zasługuję na szczęście, jednak ono nie jest dla każdego. Będę sobie żyć, czekając na śmierć. Przynajmniej ona mnie dostrzeże i będzie ze mną blisko, ona choć jedna…

Już dzisiaj czas, koniec miłości

I stoisz sam, dziś w samotności

Nie ma jej, nie ma nas

Świat już zgasł

 

Nie ma jej, wszystko przepadło

Nie na nas, wszystko zamarło

Odwróć się, zostaw mnie

Pozwól wyjść

 

Boję się, krzyczę w nicości

Lękam się bólu miłości

Nie ma jej, nie ma nas

Świat już zgasł

 

Nie ma jej, wszystko przepadło

Nie ma nas, wszystko zamarło

Odwróć się, zostaw mnie

Pozwól żyć

 

Dzisiaj chcę, czuć brak cierpienia

Dzisiaj chcę, wejść w stan zapomnienia

Nie ma jej, nie ma nas

Świat już zgasł

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Nie ma jej, nie ma nas…

  1. ~szamanka pisze:

    Maro,doskonale wiesz że tylko Ty możesz siebie uratować…Nie ma rycerzy na białym koniu…Ta bajka nosi tytuł Życie i w tej bajce każdy musi zadbać o siebie.Inaczej się nie da.Doskonale Cię rozumiem i wiele z tych emocji o których piszesz mogę przypisać sobie.Oprócz ciecia się,a i myśli o samobójstwie mam już za sobą.Dzisiaj jest dla mnie szczególny dzień i postanowiłam pierwszy raz w życiu zrobić bilans.Mimo wszystko wyszedł na plus.Kochana pamiętaj – ja jestem,jeśli tylko masz ochotę napisz do mnie maila.
    Pozdrawiam cieplutko i przytulam;*

  2. ~Anonimowy pisze:

    Tak bardzo mogę się podpiąć pod ten wpis…
    Szkoda, że Nas to spotkało. No nic! Głowa do góry :)

  3. Kala pisze:

    Kiedyś wróciłam do wynajmowanego przeze mnie i moją przyjaciółkę w liceum pokoju i zobaczyłam ją leżącą na łóżku z rękoma we krwi, bez przytomności, a obok opakowania po tabletkach i butelka po alkoholu. To był jeden z najbardziej przerażających widoków w moim życiu. Tym bardziej, że wcześniej do mnie dzwoniła. Pytała, kiedy będę w domu. Miała trochę dziwny głos. Powiedziałam, że jadę na korepetycje z chemii, bo to było tuż przed maturą. Nie odpowiedziała nic. Rozłączyła się. Myślałam, że to „problemy na linii”. Wyobrażasz sobie moje przerażenie, gdy wróciłam do domu? Błagałam ją, żeby się odezwała, ale ona po prostu nie reagowała, opadała mi bezwładnie w ramionach, a ja do niej krzyczałam, uderzałam nią o łóżko. Nic. Ale oddychała. Zadzwoniłam na karetkę. Gdy przyjechali, bardziej bali się o mój stan a nie jej. Zabrali mi ją na płukanie żołądka, a potem musieli zająć się jej zdrowiem psychicznym. Nie pytaj mnie, jak się wtedy czułam. Całą noc musiałam zostać w tym pokoju, a najpierw domyć krew zewsząd. Potem porozmawiać z jej rodzicami. Żeby nie oszaleć, porozmawiać też z moimi. Mama chciała mnie stamtąd zabrać, ale ja nie mogłam. Musiałam następnego dnia ją odwiedzić. I odwiedziłam, w szpitalu psychiatrycznym, bo po próbie samobójczej trzeba być na obserwacji przez jakiś czas. To było straszne. I mówię Ci to jako pierwszej zupełnie obcej osobie. Także jednej z nielicznych w ogóle. Żebyś zobaczyła, jak to wygląda z drugiej strony. Ja do tej pory, kiedy ona czuje się gorzej, chociaz teraz ma się całkiem w porządku, wpadam w panikę. Nie umiem inaczej.
    Tam gdzieś też jest osoba, która troszczy się o Ciebie tak jak ja o nią. Nie rób jej tego i nie rób tego sobie. Bo Ty masz po co żyć. Masz dla kogo żyć. Masz dużo życia przed sobą, moja droga. Niech jedna, dwie, czy tysiąc przeszkód nie sprawi, że zaczniesz myśleć inaczej. Nie wolno Ci. Nigdy nie myśl, że śmierć jest rozwiązaniem.

    • Mara pisze:

      Przerażająco brzmi opis całego wydarzenia, a co dopiero to przeżyć. Właśnie ta samotność prowadzi do takich sytuacji. Człowiek nie jest w stanie otwarcie powiedzieć, jak bardzo jest mu źle i wręcz pragnie, by wreszcie ktoś zwrócił na niego uwagę. Rozumiesz o co mi chodzi… To jest jedna z najokrutniejszych taktyk, na jakie człowiek może się zdecydować, bo wtedy myśli, że jest to ostatnia „deska ratunku”. Nie można obwiniać innych, bo ja sama mogę nie dostrzec tego, że ktoś mi bliski potrzebuje pomocy. Przykre jest to co Was spotkało i powiem Ci szczerze, że dobrze jest się dowiedzieć, jak to wygląda z drugiej strony. Ja byłam w przekonaniu, że pomimo takiego posunięcia, nikogo to nie ruszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>