Dlaczego odchodzę

Szarpią mną nerwy, niepokój, lęk i czuję narastającą wrogość. Już chyba nadchodzi kolejny etap ku uzdrowieniu. Zamieniam tę miłość w obojętność, jak się tylko da, ze wszystkich sił, jakie mi pozostały.

Jutro zobaczę Bohatera i mam zamiar być obojętną na niego, na wszystko. Mam zamiar cieszyć się własnym życiem, dniem. Będę modlić się, aby koniec zajęć dobiegł szybko, bym mogła wyjść z uczelni i pospieszyć się na autobus do domu. Chcę każdą wspólną chwilę ciąć, łamać na pół. Jeszcze tylko dwa dni w tym roku będę go widzieć. Później już tylko 6 miesięcy i ta znajomość, podobnie jak miłość – umrze.

Dlaczego tak postępuję? Ponieważ mam dosyć tej nieodwzajemnionej miłości. Ty mi mówisz, że zależy Ci na mnie, jednak ja tego nie widzę. Jesteś zmienny. Nie rozumiem Cię. Nadal kocham Cię szaloną miłością, ale to wszystko ma zmierzać ku obojętności. Chcę to zakopać głęboko w grobie. Gdybyś tylko wiedział, jak czuję się rozwalona od środka. Brak mi sił na walkę, na zazdrość. Mogę żałować, że nie walczę o Ciebie dalej, ale ja mam dość. Mam dość życia w szklanej kuli, którą Ty ponownie skleiłeś. Czas ją rozbić, i tym razem rozbije ją ja. Kiedyś przeczytasz tego bloga, może wtedy zrozumiesz jak bardzo Cię darze tą chorą miłością, może wtedy dotrze do Ciebie, że zwariowałam i jestem szalona. Może przerazisz się mnie i powiesz, że jestem stuknięta i nie chcesz mnie znać. Ale co mam zrobić? Taka jest prawda.

Czasem zastanawiam się, jakby to było, gdybym pod koniec października, kiedy odnowiliśmy kontakt, po prostu podjęła decyzję o byciu razem, prosto z mostu, z marszu. Powiedziałam Ci „czas pokaże, niech to płynie dalej” i chyba popłynęło, ale nie w tą stronę. Wiesz… żałuję, że nie zatrzymałam Cię bliżej przy sobie, żałuję nie rzuciłam tego wszystkiego, byś w końcu uwierzył w moją miłość. Ale tego nawet same gwiazdy nie byłyby Ci w stanie pokazać.

Szarpię się sama ze sobą, ale teraz będzie inaczej. Teraz już nie będzie powrotu. Musiałbyś przejść przez piekło, aby mnie zawrócić.

Ty byś odpowiedział mi: życie

„Żeby kogoś stracić musisz najpierw doświadczyć autentycznego przywiązania” 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Dlaczego odchodzę

  1. ~Anonimowy pisze:

    Życie niejednokrotnie pokazuje, że trzeba walczyć od samego początku, ale czy na pewno?

    Ja jestem zdania TERAZ, że nie należy się za bardzo angażować. To tak na przyszłość :) .

  2. ~szamanka pisze:

    Tobie Maro też napiszę – zuch Dziewczyna z Ciebie;* Tak trzymaj ;)

  3. Kala pisze:

    Wierzę, że uda Ci się to ułożyć. Czy jednak próbowałaś porozmawiać z nim o tej zmienności i o tym jak w tym wszystkim się gubisz? Próbowałaś powiedzieć mu dokładnie to, co piszesz tutaj? Teraz, nim będzie za później? Bo jeśli nie próbowałaś – spróbuj. Nie uśmiercaj czegoś, co mogłoby żyć.
    Zapraszam na nowość u mnie. :)

  4. ~theresa pisze:

    Czytam Twojego bloga i czytam i czuję jakbyś mi z głowy wyciągała słowa, które chcę powiedzieć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>