To czego ciągle poszukuję

Atmosfera świąteczna, przechodzi we mnie niczym duch… Nie czuję jej magii, choć staram się ze wszystkich sił, aby było dobrze. Mam wrażenie, że znajduje się we mgle i nic do mnie nie dociera.

Rano wysyłałam rodzinie i znajomym życzenia świąteczne. Niektórzy dali mi odzew. Miłe z ich strony, ale co z resztą? Nie mieli czasu? Nie lubią mnie? Nie chce im się wysłać choćby wyrazu „wzajemnie”? Na przyszłość będę wiedzieć o kim pamiętać. A jestem bardzo pamiętliwą osobą.

Wigilia przebiegła spokojnie…nawet… Przy wigilijnym stole z rodziną Opiekuna, czułam się dobrze, nawet żartowałam, ale humor mi się popsuł i czułam narastający we mnie gniew. Niby normalne zachowanie innych osób, potrafiło ze mnie zrobić tykającą bombę. Byłam okropnie zła i chciałam czym prędzej wracać do domu.

Myślałam o mojej babci, która w tym roku samotnie spędzała Wigilię. W myśl o niej, moje emocje zrobiły sobie we mnie karuzelę. Zaczęło mi być przykro, smutno, zaraz potem „sama tego chciała!”, złość, nerwy aż w końcu na całe szczęście, wszystko minęło. Pewnie dziwicie się, dlaczego nie spędziłam z nią Wigilii? Ponieważ moja rodzina ma dziwne stosunki co do więzów, relacji. „Z rodziną dobrze wygląda się tylko na obrazku” – i u nas tak to działa. Nikt z nikim nie trzyma, każdy ma jakieś fochy, żale… Nie czuję żadnych więzów krwi, żadnego „przyciągania”. I tak oto spędzamy święta, każdy z osobna przy swoim stole. A nawet może to i lepiej, że tak jest ponieważ po co doprowadzać do kłótni, używać niepotrzebnych słów, wypominać, obrażać, ośmieszać… Starsze pokolenie w tym gronie nie zważa na słowa „Są święta, nie kłóćmy się”. Nie ma takiej opcji, już próbowano.

Zadzwoniłam dzisiaj do babci, chciałam złożyć jej życzenia i zapytać, czy mogę do niej przyjechać..Jednak ona miała wielkie do mnie pretensje, że w ogóle zadzwoniłam, pytała czego chcę i czy to wszystko? Wesołych Świąt, to wszystko. Rozłączyła się.

Nie mam sił, by ratować to, co pozostało z tej rodziny. Może też dlatego, że nie czuję się jej członkiem. Pewnie też dlatego, że nigdy nie miałam modelowania w swoich rodzicach, którzy zresztą rozeszli się po parunastu latach małżeństwa. Gdybyście znali przebieg mojej rodzinnej historii… Za dużo by tu pisać. Ale niestety nie jest ona piękna i wspaniała, trudno mi nawet stwierdzić i przypomnieć sobie czy był choć jeden taki czas, w którym czułam, że mam dobrą, ciepłą i prawdziwą rodzinę. Zawsze byłam sama na uboczu. Zatraciłam się w świecie marzeń, fantazji. Nauczyłam się żyć sama dla siebie. Sama musiałam sobie radzić z wszystkimi swoimi cholernymi problemami, sama musiałam podnosić się psychicznie, gdy upadałam. Sama musiałam dać sobie radę wyjść z ciężkiej depresji, gdy rodzicie się rozwiedli. Sama musiałam przechodzić przez piekło, jakie zgotowali mi rówieśnicy w czasach gimnazjum, gdy byłam w rozsypce. Nikt nie zauważył, że coś jest ze mną nie tak, żaden nauczyciel.. Matka RAZ zabrała mnie do psychologa, by papier mógł posłużyć do ataku na ojca na drodze sądowej w trakcie rozwodu. A później? A później zostawiła mnie samą w pokoju.

Miałam próby samobójcze, niestety byłam zbyt słaba by dokończyć swe dzieło. Nie chciało mi się żyć na tym cholernym, zatrutym świecie. Ojciec o mnie zapomniał. Nie pamiętam kiedy ostatni raz go widziałam?  Matka znalazła sobie nowego faceta, który był dla mnie psychicznym i emocjonalnym katem. To był taki gratis do mojego bólu. Raz mnie uderzył. Uciekłam z domu, schronienia udzielił mi Opiekun, ale byłam wtedy niepełnoletnia i nic więcej nie mogłam zrobić, może nie chciałam? A może zabrakło mi sił? Nie wiem, było minęło…

To tylko małe cząsteczki mojego wielkiego świata… Ale prowadzę bloga i pewnie do nich jeszcze powrócę…

Jak bardzo są ważne więzy rodzinne? Matczyna miłość? Ojcowskie zainteresowanie? Drodzy rodzice, dlaczego nie daliście mi choć raz prawdziwych świąt? Dlaczego ani razu nie mogłam poczuć tej rodzinnej, domowej, świątecznej atmosfery? Teraz jestem dorosłym dzieckiem, czasu nie cofnę, ale będę starać się ze wszystkich sił, zapewnić to mojemu dziecku, by nie przeżywało tego, co przeżywam ja…pustki, braku magii świąt, nie umiem tego przeżywać, nie potrafię…

I tak patrzę na stojącą obok mnie pięknie przyozdobioną choinkę z migającymi lampkami, szukając świątecznego uczucia… Życzenia wysyłam szczere, ponieważ zależy mi na dawaniu choć odrobiny nadziei innym, zainteresowania i pokazania, że o nich pamiętam.

Zainteresowania, którego ja ciągle poszukuję i rozpaczliwie pragnę od wielu, wielu lat…

Wesołych świąt drodzy czytelnicy. Mam nadzieję, że święta przebiegają Wam radośnie i spokojnie.

Bohaterze cieszę się, że zrezygnowałeś ze mnie. Moja psychika nie uszczęśliwiłaby Cię. Może kiedyś w innym życiu nauczę się czuć obecność, zainteresowanie, troskę i… poczuję miłość od drugiej osoby, być może w tym drugim życiu to będziesz tym, który sprawi, że będę czuć się w pełni, w pełni kochaną? Bywaj zdrów! Zatrzymałam Cię na zawsze w mojej pięknej, grającej pozytywce, którą w wyobraźni kładę na starym strychu. Za kilka lat do niej powrócę i otworzę, by móc znów Cię zobaczyć i usłyszeć dźwięk grania melodii Twoich słów. Niech skrzypce nam wtedy pięknie grają a fortepian kołysze w tańcu, pośród gwiazd, pośród gwiazd… 

teacher-free-honeymoon-dance-in-ocean-night-307411

P.S. Anonimowy, nadal myślę o swoich postanowieniach noworocznych. Za niedługo ukażą się na blogu. Listy jeszcze nie zamknęłam.. : )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Boże dopomóż i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „To czego ciągle poszukuję

  1. ~szamanka pisze:

    Maro…jeszcze nadejdą TE święta…
    Kochana – spokojności życzę i zdrówka;*

  2. ~kloszard pisze:

    „Na przyszłość będę wiedzieć o kim pamiętać. A jestem bardzo pamiętliwą osobą.”
    Niewiele jest rzeczy które mogą bardziej zawładnąć naszym życiem jak powyższe zdanie. Niewiele rzeczy może zniszczyć nam życie bardziej jak pamiętanie w takim kontekście. Jeśli dajesz i chcesz podziękowań, nie dawaj wcale. Marnujesz okazję na chwilę bycia na prawdę. Jeśli pożyczasz, pożycz tyle na ile Cie stać by nie dostać zwrotu.Jeśli dajesz, radość zobacz w tym ,że możesz dać ,że masz co ofiarować . Czekanie na podziękowanie, zmarnuje życie.
    Jeśli kochasz tylko dlatego ,że dostajesz miłość w zamian, nie kochasz, jesteś sutenerem.

    • Mara pisze:

      Zapewne masz rację. Jednak pisząc ten post, chciałam zwrócić uwagę na to, jak bardzo potrzebna jest w życiu harmonia, a harmonia jest ładem, porządkiem we wszystkim. Jest wagą, która powinna pokazywać równość sił, by jej lewę ramie nie uznawano za gorsze, bo jest niżej od drugiego..
      Mianowicie, przykro jest patrząc, gdy nie ma równości, każdy jest zapatrzony w siebie, każdy nie ma na nic czasu, dla nikogo nie ma czasu, nie ma pamięci a później wszyscy zostają sami..
      ,,Gdy daję Ci kwiat, mam nadzieję, że ujrzę Twój uśmiech a jeśli go nie ujrzę, będzie mi przykro, iż Cię nie zadowoliłam” Dawanie, odbieranie, odbieranie, dawanie. Post może i jest napisany w brutalny sposób, jednak nie oczekiwałam zbyt wielu uwagi od najbliższych. Nie czuję się narcyzem, którego ciągle trzeba zadowalać. Nie wypominam, rozpaczliwie nie oczekuję, jednak smutek powstaje, gdy nikt nie pamięta. Nie czekam na podziękowania, nie oczekuję na oklaski, po występie, ale miło by ujrzeć mały uśmiech widowni.
      Co do miłości… wszystkie moje posty ukazują, jak bardzo potrafię kogoś kochać, nawet bez wzajemności. Wiem na czym polega moja miłość.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Mara

  3. ~Anonimowy pisze:

    Myśl, myśl. Czekam z niecierpliwością :) .

    Do pierwszej części postu w ogóle nie potrafię się odnieść. Nie potrafię, bo nie miałem takiej sytuacji w rodzinie. Nie mam pojęcia nawet jak możesz się czuć. Mogę tylko podziwiać, że wytrwałaś i stałaś się taką, jaką jesteś teraz…

    Cieszę się, że odłożyłaś Bohatera na strych. Pewnie stanął obok Naturalnej :) >

  4. Morfeusz pisze:

    Dziękuję za pamięć, Maro – to bardzo wiele znaczy! Również życzę Ci wszystkiego najlepszego! Poukładania wszelkich spraw, dojścia do ładu ze wszystkimi myślami i uczuciami – ale niech jakiś nieład w głowie i w życiu pozostanie, artystyczny nieład, bo to zawsze dobry dodatkowy (a czasami awaryjny) powód do życia:) Ostatnio zaniedbałem trochę blogosferę w kwestii komentowania – pracowałem nad czymś większym twórczo, i pracował będę od nowego roku nadal – ale wiedz, że jestem na bieżąco ze wszystkimi blogami które mam w zakładce ”ulubione”, w tym również z Twoim:) Historia Twojego życia jest naprawdę zajmująca, i cieszę się, że mogę ją śledzić. Pozdrawiam, i raz jeszcze – najlepszego!

  5. eyecatcher pisze:

    Niestety na to w jakiej rodzinie przychodzi nam się wychowywać nie mamy żadnego wpływu, ale warto pamiętać, że w dorosłym życiu ‚rodzinę’ można sobie wybierać samemu. Nic na siłę i nie zawsze opłaca się wszystkich trzymać w naszym życiu. Często przyjaciele są znacznie bliżsi, bardziej pomocni i wspierający i potrafią zrobić dla nas bezinteresownie dużo więcej niż ktoś z kim łączą nas więzi krwi. Dlatego życzę Ci, aby zawsze otaczali Cię tacy przyjaciele, którzy pozwolą Ci zapomnieć o wszystkim, co złe !
    Warto zadbać o własne szczęście ;) Pozdrawiam

    http://eyecatcher.blog.pl/

  6. ~Kala pisze:

    Rodzinne święta. A potem tak często przy stole poruszamy tematy, które doprowadzają do wojny. Polityka. Religia. Każdy coś fuka, każdy myśli inaczej, ostatecznie wszyscy siedzą spięci, a Ty zaciskasz mocno dłoń na widelcu, nie wiedząc co zrobić, co powiedzieć, jak to załagodzić. Tak to właśnie wygląda.
    Ale faktycznie, to że Twoi rodzice nie dali Ci chociaż namiastki normalnego domu, to na pewno afektowało na całe Twoje życie. A tego życia samego w sobie łatwego nie miałaś, patrząc tylko na to, ile udało mi się przeczytać i wywnioskować. Nie tak powinno się robić. Nie takie rzeczy fundować swojemu dziecku.
    Dysfunkcyjne rodziny zdarzają się wszędzie. „Najlepiej z rodziną wychodzi się na zdjęciach” często jest bardzo prawdziwym cytatem. Ja sama polegać mogę tylko na swojej najbliższej rodzinie – rodzicach i braciach. Reszta… Jest albo nie ma. Przewijają się tylko całe życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>