Mad love

Dzień minął szybko i przyjemnie. Pisałam z Bohaterem od rana do wieczora. Czuję się, jakby mi podładował akumulator. Jest chyba jedyną osobą, która potrafi mnie „naładować”, ale również rozbroić. Myślę, że tego potrzebowałam, jednak nie zapominam o granicach. Muszę być ostrożna, nie chcę się podpalić – nie igra się z ogniem. Nie chcę również, aby myślał o tym, że nadal mi na nim zależy. Chcę by to uczucie, ta miłość została platoniczna. Chciałabym mieć go przy sobie, ale w roli przyjaciela. Tak będzie lepiej dla niego i lepiej dla mnie. Żadnych zobowiązań. Tęsknie za nim i chciałabym się do niego przytulić, ale potrafię się z tym pogodzić, że on nigdy nie będzie mój. Na szczęście mogę o tym tutaj napisać, wygadać się i jest mi o wiele lepiej. Uczucie dochodzi do pewnej granicy, zapala się czerwona lampka, stop. „Obudź się”.

tumblr_inline_mknxkm5Iud1qz4rgp

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Miłość, nienawiść i bohater i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Mad love

  1. ~szamanka pisze:

    Jesteś jak tykająca bomba…pamiętaj o tym.
    Jeśli z nim piszesz to chyba logiczne,że Ci na nim zależy.Wasza relacja jest cholernie toksyczna…Kto pierwszy napisał?Bohater wie,że się rozstałaś z Opiekunem?
    Ten kawałek jest świetny.

    • Mara pisze:

      Rozmowa się ciągnęła od wieczora do wieczora. Bohater nie wie, że rozstałam się z Opiekunem. W sumie nie musi o tym wiedzieć. To niczego nie zmieni, ani z mojej strony ani z jego :)
      Ostatnio przeważnie słucham Arctic Monkeys
      Pozdrawiam Szamanko ;*

  2. ~Anonimowy pisze:

    Nie wierzę w to, że prawdziwa miłość może się w przyszłości zamienić w miłość platoniczną. Nie ma takiej opcji nawet. Nawet nie dla obu stron.

    • Mara pisze:

      Widzisz Anonimowy…Niestety ani ja ani on nie możemy pozwolić sobie na związek. Czasem tak być musi. Pewnie po ukończeniu studiów nasze drogi się całkowicie rozejdą i nawet ta rzekomo platoniczna miłość upadnie. W końcu nic nie jest wieczne, jednak czuję ogromny strach na samą myśl. Na niektóre rzeczy nie mamy po prostu wpływu.
      :)

  3. W życiu niektórych z nas pojawiają się takie osoby, które potrafią na nas tak wpłynąć. Z jednej strony to swego rodzaju „wyróżnienie”, bo ktoś żyjący obok nigdy nie pozna kogoś potrafiącego na niego tak bardzo wpłynąć, z drugiej jednak strony… gdy taka osoba nie jest już nasza czujemy coś okropnego. Bo wiemy podświadomie, że drugiej takiej nie będzie. Czy to podobieństwa wywołują w nas tak silne emocje, które zostają na tak długo w podświadomości i targają naszymi zachowaniami i myśleniem?
    Trzeba by przeczytać duuużo książek, gdzieś tam pewnie jest odpowiedź.
    ;*

    • Mara pisze:

      Każdy ma swoje teorię, psychologia jest bardzo interesującą nauką. Jednak nie znajdziesz jedynej właściwej teorii, pośród tylu różnych zdań w tym temacie. Ale możesz znaleźć tę jedyną, która będzie pasowała Tobie lub możesz sama sobie ją stworzyć.
      Ściskam! :)

  4. ~Morfeusz pisze:

    Spodziewałem się, że nie uda się tak łatwo zakończyć relacji z Bohaterem, że uczucie do niego będzie wracać, i wracać… A im mocniej je wyrzucasz – tym silniej znów w Ciebie uderza, jak bumerang. Uderza, i ogłusza. Myślę, że to jeszcze nie koniec Twoich perypetii emocjonalnych z nim:) Przechodziłem przez podobną relację – podobnie wykańczającą psychicznie, i wiem, jak ciężko się od tego uwolnić. To jest jak obłęd, ale bez tego obłędu życie zdaje się tracić smak, ba, życie zdaje się czasami wręcz stworzone właśnie tylko i wyłącznie dla tego szaleństwa, ze wszystkimi jego blaskami i cieniami… Przychodzi jednak taki moment – tysiąc pierwszy raz, kiedy już zdaje Ci się, że więcej nie zniesiesz – że coś się wypala pozostawiając po sobie tylko nieludzkie zmęczenie. I to chyba dopiero wtedy da się rozpocząć od nowa, rozpocząć coś świeżego. Dawno nie pisałaś, co z Opiekunem, jak to wszystko wpływa na Twoją relacje z nim? Nie chcę być oczywiście wścibski, ale brakuje go trochę w tej układance:)

  5. ~Morfeusz pisze:

    Właśnie przeczytałem komentarze. Już wiem wiec, co z Opiekunem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>