Z deszczu pod rynne

Rano miałam wiosnę, teraz znów mam zimę…

Jest mi bardzo ciężko. Przez parę dni cieszyłam się nowym życiem. Myślałam, że odżyłam na nowo. Owszem zaszła zmiana, lecz czar szybko prysł… Czuję pustkę. Chcę mi się płakać. Czuję ogromny ciężar, ciężko jest mi nawet oddychać. Nadzieja jest niczym iskra. Powstaje i zaraz zanika. Wolałabym, aby w ogóle one nie powstawała. Nie chcę kolejnego rozczarowania. Ileż można próbować tak mocno wierzyć, dać sobie szansę, iść naprzód po to, by stanąć znów w miejscu i przeżywać to samo. Jestem psychicznie wykończona. Boli mnie serce, bolą mnie wszystkie wnętrzności. Mój stan emocjonalny mnie wyniszcza. Tak bardzo chcę i nie mogę. Mam wrażenie, że wszystko mnie ogranicza. Mam wrażenie, że wszystko jest przeciw mnie, a ja nadal próbuję i próbuję wszystko pokonać. Tak bardzo chcę zmienić swoje życie, wyrywam się i wyrywam a los kładzie mi coraz więcej kłód pod nogi. Jednakże, nigdy nie się poddam by walczyć o siebie! Ile razy upadnę w dół, będę się podnosić. Wierzę, że w końcu dotrę do mety i zakończę tę męczarnie. Ból który powraca jest coraz silniejszy, ale czy jego pokonanie sprawia, że i ja rosnę w siłę? Czy rosnę w siłę po to, by zmierzyć się z kolejnym bólem?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Boże dopomóż i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Z deszczu pod rynne

  1. Będąc kiedyś w kościele zastanawiałam się, co ze mną jest nie tak? Czemu nie mogę wieść życia tak bardzo podobnego do innych? Czemu moje myśli wędrują tam, gdzie myśli innych się kończą? Pytam się już o to po raz któryś w życiu i nie potrafię znaleźć odpowiedzi… Nie umiem. To jakiś wybór? Konkretnych osób, które odczuwają tak, a nie inaczej?

    Też ostatnio kiepsko się czuję. Najpierw rozpierała mnie energia, a teraz, czuję zwykłe zagubienie w działaniu. Ograniczenia, które mnie wiążą wręcz, a ja z nimi walczę, jak tylko umiem, jednak, zabiera to tyle energii, że potem nie mam już sił… Chciałabym dostać, jakieś potwierdzenie, że będzie dobrze… Nie poddawaj się. Nie możemy…

    • Mara pisze:

      Nigdy nie można złożyć obietnic, ponieważ nie jesteśmy w stu procentach pewni, jaka będzie przyszłość. Ale mam nadzieję, że Ty podobnie jak ja, wierzysz mocno w to, że kiedyś będzie lepiej. W końcu nic łatwo nie przychodzi. Ja już tyle łez wylałam przez tyle lat mojej egzystencji, a mimo to, nadal wierzę w lepsze jutro. Być może zbyt mocno wierzę, jednak wolę to niż topić się w rozpaczy. Nie możemy się poddać. Nie możemy dać się zgładzić. Przynajmniej nie bez walki.
      Nie poddawaj się Bluesowa. Nie możemy ; )
      Mara

  2. ~linka pisze:

    Akurat ja uważam, że każdy upadek, porażka, z której się wychodzi sprawia, że stajemy się silniejsi. Jak Super Saiyan ;)
    A najlepszą metodą – według mnie – żeby poprawić swój nastrój jest nauka cieszenia się z małych rzeczy. Niech Moc będzie z Tobą.

  3. ~Schizofrenik pisze:

    Życie to nie bajka. Tak mówią i chyba mają rację. Ciągłe kłody pod nogami i ciągła niepewność przyszłości. Mimo wszystko trzeba walczyć o swoje. Trzeba spełniać marzenia i z odwagą przeżyć kolejny ciężki dzień.

    • Mara pisze:

      No niestety, życie to nie bajka. Szczególnie nie taka, jakiej by się chciało : ) Cieszą mnie Twoje słowa o walce, spełnieniu marzeń i odwadze.
      Przeżyjmy, żyjmy!

  4. ~Schizofrenik pisze:

    Zapraszam Cię Mara na nowy blog, pod adresem http://moja-schizofrenia.blog.pl/
    Trzymaj się,
    SCHIZOFRENIK

    • Mara pisze:

      Ooo dziękuję! Na pewno zajrzę!
      Mam nadzieję, że szybko mi przyjdzie zapoznanie się z tym, co się u Was działo, gdy mnie nie było :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>