Łzy po powrocie

Wir szaleństwa odnowił się. Weekend był jedną wielką imprezą. Czuję, że zawiodłam Was. Wasze komentarze pod moim ostatnim wpisem spowodowały, że poleciały mi łzy. Poczułam się dla kogoś w jakimś stopniu ważna. Miło, że ktoś czyta moje wpisy i tu zagląda. Wracam, ostatecznie tu wracam. Przeznaczam cząstkę swojego wolnego czasu, by tutaj z Wami być. KONIEC. Nie mogę ponownie dać się zmęczeniu, nie mogę usprawiedliwiać swojej nieobecności wieloma sprawami. Powinnam lepiej zorganizować swój czas, plan dnia. Żadnej destrukcji, żadnej!

Wielokrotnie zastanawiam się, czy będę kiedyś szczęśliwa? Choć odrobinę… Nie chcę złotych gór. Chcę tylko poczuć się dobrze. Pragnę jakieś stabilizacji, szczególnie psychicznej. Szukam rozwiązań, jednak one nie idą pomyślnie. Pewnie źle szukam…

Praca magisterska ruszyła znowu pełną parą. Choć dni mnie niesamowicie wykańczają, motywuję się, do siedzenia parę godzin w nocy. Odbieram sobie sen. Nie jest łatwo, ale mam w sobie iskierkę nadziei, której strzegę i trzymam ze wszystkich sił. Różne myśli pojawiają się w mojej głowie, ale walczę. Muszę mocno wierzyć, że moja sytuacja się zmieni.

I siedzę sobie tu, a łzy spływają. Jak mogłam stąd na chwilę odejść? Jak mogłam…?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Boże dopomóż i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Łzy po powrocie

  1. ~Anonimowy pisze:

    Nie zmuszaj się do pisania, jeśli Ci to w żadnym stopniu nie pomaga. Nie rób tego tylko dlatego, że tu zaglądamy. Rób to dla siebie :) .
    Może w tym problem, że szukasz rozwiązań? Może z czasem same się nasuną? Może warto cieszyć się z tego co jest teraz?:)

    Trzymaj się Mara!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>