Ale w środku umieram z przerażenia…

Mam ogromnego doła. Czuję, że upadam. Czuję, że jestem sama. Karma do mnie wraca. Moje zachowanie zawsze będzie karane. Nie mogę sobie pozwolić na własne szczęście. Nie mogę sobie pozwolić na nic. Nie mogę działać bez krzywdzenia innych. Jestem podłą, złą osobą. I choć staram się być delikatna, ciepła dla każdego – nie udaje mi się to. Czuję, jak moje ciało powoli w środku umiera. Wszystko we mnie niszczeje. Nie mam sił by się uśmiechać, by spojrzeć pozytywnie w przyszłość, by się podnieść. Jestem tak cholernie przegrana. Jestem tak cholernie sama. Nie potrafię poprawnie funkcjonować. Każdego dnia zakładam pozytywną maskę. Ale w środku umieram z przerażenia. Jestem w rozpaczy. Zaczynam się gubić, nie radzę sobie z nową sytuacją. Czuję się tak bardzo słaba. Wszystko mi ucieka, wymyka się z rąk. Nic nie mogę objąć. Nic nie mogę zatrzymać. Zostałam sama na lodzie. Topię się we własnej studni. Za wszystko płacę swoim życiem. Umieram w środku, umieram…

smutne

Czarnoksiężniku, ostatnio mi powiedziałeś, że chyba się we mnie zakochałeś. Jednak nie chcesz, abym na Ciebie naciskała. Jaka szkoda, że nie możesz pojąć tego, jak przeraźliwie boję się, że odejdziesz. Tak bardzo boję się, że któregoś dnia mnie zostawisz.

Czuję, że nasze świeczki wypalają się. Zaczyna się destrukcja. Walczę z moimi huśtawkami nastroju. Cholernie trudno mi zapanować nad sobą. Przepraszam Cię za to, że szarpałam Tobą, naskakiwałam. Przepraszam Cię za moje marudzenie i ciągłe pytania o przyszłość. Muszę wszystko gasić. Nie nadaję się już do życia w kolorowych barwach. One są tylko
w moim życiu na chwilę, zanim spieprzę kolejną relację. Żałuję za nieprzemyślane podjęte decyzję, żałuję za utratę kontroli, żałuję, że nie jestem inna. Żałuję swoich głupot. Teraz już z niektórymi sprawami jest za późno. Nie mogę cofnąć czasu. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie, gdy zostanę sama. Przestanę patrzeć w przyszłość. Przestanę marzyć o Tobie, bo czuję, że nigdy nie będziesz mój w pełni. To tak bardzo boli. Nie mogę złapać tchu. Jednak nie mogę nas ranić. Samotność… Niech to w końcu do mnie dotrze. Niech wszelkie marzenia, fantazje o szczęśliwym, rodzinnym życiu zakończą się. Nigdy takiego życia nie miałam i nigdy nie będę mieć.

Ja po prostu muszę odejść… Muszę, choć nie chcę. Tak będzie lepiej. Tak po prostu trzeba…

zaloba_1

Ten wpis został opublikowany w kategorii Czas na pożegnanie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Ale w środku umieram z przerażenia…

  1. ~Anonimowy pisze:

    Hej Mara!
    Nie jesteś sama i nigdy nie będziesz!
    Głowa do góry i myśl pozytywnie. Wiem, że to może banalnie brzmi, ale naprawdę to pomaga. Zmuś się do tego, a zobaczysz efekty! ;)

    Trzymaj się ciepło,
    Anonimowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>